Five young journalists write about Auschwitz.
środa, 24 stycznia 2007
Photos of Auschwitz Part 2/2
All photos by Ralph Pache (www.fotojournalist.de)




























23:04, interjournalists , fotografie
Link Dodaj komentarz »
Photos of Auschwitz Part 1/2
All photos by Ralph Pache (www.fotojournalist.de)










The execution wall


The crematories
22:59, interjournalists , fotografie
Link Dodaj komentarz »
Tajemnice bloku 11

Stefan Jasieński

Zwiedzamy obóz koncentracyjny KL Auschwitz. Podczas oprowadzania po bloku 11 przewodniczka opowiada namiastkę historii ppor. Stefana Jasieńskiego. Pokazuje jego rysunki na drzwiach i ścianach. Zwykły ołówek, kawałek ściany, drzwi i przede wszystkim talent plastyczny Jasieńskiego odzwierciedlają jego biografię bez użycia słów.

Na drzwiach widnieje szkic herbu jego rodu ,,Dołęga”. Pośrodku widzimy otwartą książkę, ołówek, pióro, rysownicę, przekładnicę, dwie ekierki – Jasieński studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej.

Jest też lanca ułańska z proporcem, szabla, koń, czołg, motocykl – w 1939 r. został wcielony do warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej.

I odznaka cichociemnych przedstawiająca orła z wieńcem w szponach, i samolot ,,Halifax”, i skoczka spadającego na spadochronie – w 1942 r. został powołany na kurs szkoleniowy skoczków spadochronowych – cichociemnych.

Nieco niżej na drzwiach widoczny jest zarys kielicha ze słabo czytelną datą – 1 stycznia 1945. Prawdopodobnie symbolizuje Nowy Rok, który spędził w samotności w celi nr 21 w podziemiach ,,bloku śmierci” (blok nr 11).

W lewym górnym rogu jest podobizna przedstawiająca kalefaktora aresztu obozowego - Jakuba Kozielczuka.

W celi śmierci podporucznik pozostawia jeszcze jeden rysunek wydrapany na tynku ściany. To wizerunek Chrystusa Miłosiernego, podobny do tego, który nosi po aresztowaniu przez hitlerowców.

Kalendarz, który zaznacza na ścianie, ma wyryte pionowo liczby 13, 20, 27, 4, 10, 18, 25, 1. Nad nimi litera ,,P” są to kolejne poniedziałki od 13 listopada 1944 r. do 1 stycznia 1945.

Przed schwytaniem przez SS-manów, Jasieński wraz ze swoim przyjacielem ,,Sosną” organizował wyprawy rowerowe drogą wiodącą wzdłuż obozu, w tym właśnie czasie tworzy szkice terenu przyobozowego.

Dane gromadzone przez ,,Urbana” na temat sytuacji w obozie i kontakty nawiązane z Radą Wojskową miały posłużyć do opracowania planów ataku sił partyzanckich Okręgu Śląskiego AK na oddziały SS. Pod warunkiem, że hitlerowcy opuszczając KL Auschwitz – Birkenau przystąpiliby do całkowitej likwidacji wielu tysięcy Żydów.

Kasia Szustakowska (click for the other texts by Kasia)

22:31, interjournalists , Teksty po polsku
Link Komentarze (1) »
ein, zwei, Polizei...

-Where do you come from?
-I come from Poland.
-Ah... Holland! Amsterdam..
-No, not Holland. P O L A N D..
-Ou. Poland... Auschwitz.

Wiele razy z tego typu kliszą spotkałam się rozmawiając z przygodnie spotkanymi ludźmi. Auschwitz jest pierwszym skojarzeniem dla wielu osób, gdy usłyszą: Polska. Jednak nie każdy zagłębia się w to, czym była ta hekatomba. Nie jest katastrofą, która spadła tylko na Żydow, choć stanowili 90 % ofiar w obozach Auschwizt- Birkenau.
Czy formuły mówiące o LICZBIE zabitych ludzi coś jeszcze komuś mówią?
Czy są one jeszcze w stanie zobrazować wymiar i charakter tej zbrodni?

"Nikt nie będzie w stanie opowiedzieć o Auschwitz całej prawdy, kiedy odejdą jej ostatni świadkowie. Jest ona niewyobrażalna, przerasta granice percepcji każdego człowieka, jeśli sam tego nie przeżył. Dla ludzi, którzy mieli szczęście urodzić się już w czasie pokoju i dla tych, którzy będą przychodzili na świat KL Auschwitz będzie się stawał coraz bardziej odległym w czasie symbolem, tragicznym, ale przecież w jakimś sensie odhumanizowanym, martwym jak cmentarny nagrobek, mimo gigantycznych rozmiarów tego cmentarza. Bo nawet owe tysiące ludzi tam zamordowanych, zmienionych w dym i popiół są dzisiaj dla większości tylko martwa liczbą, umownym pojęciem." - opowiada były więzień Auschwitz, Mieczysław Kieta.




Kazimierz Smolen (Foto: Ralph Pache)

My w Auschwitz spotkaliśmy się z innym byłbym więźniem - Panem Kazimierzem Smoleniem. Aresztowany za działaloność w ruchu oporu, więziony był kolejno w Tarnowie, Auschwitz-Birkenau. Z ostatnim marszem śmireci 18 stycznia 62 lata temu ewakuowano go do obozu w Mauthausen, a następnie Melk i Ebensee. Wraz z frontem przesuwającym się coraz bardziej na zachód Pan Kazimierz był przenoszony w głąb Rzeszy. Po wojnie studiował prawo na UJ, jak sam przyznał "by nie popaść w kompletną rozpacz i depresję, a po prostu żyć dalej i nadawć swemu życiu nowy sens". Składał zeznania w wielu procesach przeciwko zbrodniarzom nazistowskim. Teraz o czasach obozowych mówi płynnie i potoczyście chcąc podzielić się z nami każdym szczegółem. Jednocześnie jego monolog krótki i węzłowaty. W ciągu godziny usłyszeliśmy całe dzieje Pana Kazimierza: te z początku wojny, w jaki sposób trafił do obozu, w jaki sposób przeżył (uzyskał funkcje pisarza w Wydziale Politycznym) i co się z nim działo po wojnie. Bez zbędnych dygresji opowiada historię "jak to było". Słuchamy świadectwa ocalonego i staramy się jak najwięcej zrozumieć choć wiemy, że nie do końca jest to możliwe.

W końcu żadne pokolenie nie żyje i nie tworzy tylko dla siebie, również nie umiera tylko dla siebie. Pamięć o tym, co się stało w Auschwitz, jest cząstką niespłaconego długu zaczerpniętego przez ludzkość wobec ofiar historii. Gdybyśmy o nich nie pamiętali stalibyśmy się nieobecni w historii.

Sylwia Mróz (click for the other texts by Sylwia)

21:45, interjournalists , Teksty po polsku
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 stycznia 2007
Bo żywi zawsze mają rację przeciw umarłym..

Pobudka o czwartej rano; mocne bicie żelazem o żelazo przeszywa na wskroś uszy...
Nieznośny hałas i zewsząd dobiegające jęki...
Następnie pędem do latryny, porządkowanie posłania, ustawianie się w rzędzie, liczenie czy nikt nie zginął, marna łyżka śmierdzącej masy w misce...
Wymarsz z obozu do odległego o kilka kilometrów miejsca pracy i już na samym skraju nocy i dnia - początek pracy, która potrwa następnych kilkanaście godzin...
Bez odpoczynku, bez nagród, do gwizdka, który jest zwiastunem końca dnia...
Potem z powrotem przebywanie odległej drogi do obozu...
I tak upływa dzień za dniem...
Tysiąc siedemset dni istnienia obozu Auschwitz-Birkenau...

O tym czytamy w niejednej relacji więźnia obozu. Wiemy jak wyglądał obozowy dzień powszedni.
Ale co tak naprawdę wiemy o głodzie?
"Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jak na obiekt do zjedzenia."
Czy możemy zrozumieć zwyczajność zbrodniarzy i towarzyszących całej zagładzie okoliczności?
"Paru ludzi kierujących ruchem, żeby tłoku nie było i ludzie płyną jak woda z kranu za odkręceniem kurka."
Co z ludźmi, którzy przyłożyli swoja rękę do tej zbrodni, ludzie z "kanady" czy pracujący na rampie?
"Nie byli to źli ludzie, tylko przyzwyczajeni."
Czemu nie pomagano na znacznie większą skalę ludziom chorym, straszym, dzieciom? Skąd ta wszechogarniająca wszystkich bierność?
"Bo żywi zawsze mają rację przeciw umarłym."

[cytaty pochodzą z opowiadań Tadeusza Borowskiego]

Sylwia Mróz (click for the other texts by Sylwia)

08:55, interjournalists , Teksty po polsku
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 stycznia 2007
Oczy dziecka w obozie

Zdjęcie jest czarno-białe. Jedno z wielu w Auschwitz. Powiększone do jakiegoś metra na metr. Może mniej. Dla mnie ogromne. Jest na nim dziecko. Chłopiec czy dziewczynka - nie da się określić. Dwa latka - tyle wiadomo. Nad wzdętym brzuszkiem wyłaniają się wyraźnie linie żeber. Ma skrzyżowane i nieproporcjonalnie do reszty ciała chude nóżki i rączki.
Dzieci w obozie tak wyglądały, bo były wygłodzone i zaniedbane - tłumaczy przewodniczka Ewelina Matusz -
Tak jakby cofały się w rozwoju. Stąd ta pozycja embrionalna.
To samo dziecko widzę później na filmie o wyzwoleniu obozu. Porusza rączkami i nóżkami. Leży na jakimś stoliku. Usta otwierają się w krzyku, chociaż tego krzyku nie słyszę. Z mimiki twarzy widać, że krzyczy coraz głośniej. Tak jakby płakało. Tyle, że z jego oczu nie toczą się łzy. Te oczy są szeroko otwarte, przerażone.
Dzieci umierały - relacjonuje Zofia Bator, była więźniarka Aushwitz-Birkenau -
szybko umierały. Wyglądały jak maleńkie kościotrupki o wielkich głowach, malutkich korpusach i wzdętych brzuszkach.
Umierały z głodu, wycieńczenia albo zostały zabijane przez SS-manów jako niezdolne do pracy.
- Zdarzało się, że jakaś kobieta urodziła dziecko - opowiada Matusz -
Ale wtedy zostawała natychmiast zabijana razem z nim. Jeśli udawało się jej przeżyć najczęściej patrzyła na jego powolną śmierć. Były przypadki, że matki same dusiły swoje dzieci, nie mogąc znieść tego widoku.
Kolejna scena z filmu: radziecki lekarz pochyla się nad stołem, na którym leżą zwłoki dzieci. Malutkie i zniekształcone. Lekarz podnosi jedną z nich i ogląda. Szybko jakby miał w rękach lalkę. Przerzuca z ręki do ręki. Oczy dziecka już nigdy się nie otworzą.

Anna M. Potrzeszcz (click for the other texts of Anna)

19:36, interjournalists , Teksty po polsku
Link Komentarze (1) »
About the authors



Anna P.

Ania is 22 years old. She came from Warszawa to Oswiecim to prepare for her master thesis. She thinks that the insights she could gain in Auschwitz could help her understanding the topic of her master thesis „Jews in Jedwabne, on the basis of literature“ in a better way. It’s her first time as an adult being in Oswiecim. She was deeply touched by the visit to the Auschwitz Concentration Camp. The biggest task for her, she says „is to put my thoughts and emotions into my texts.“

written by Ralph

aneczka-p@o2.pl



Ralph

He is 26 years old German photography student. That’s the thing that helps him to describe the world and he wants to develop this passion in his future. He is the leader of charity organisation “Leo Club” and is also a member of photography organisation “Freelens”. He always has his own opinion in discussions. His dream is to visit all capital cities of European Union.

written by Anna M.

ralph@ar-pi.de


Ania M.

Nearly 18-year-old Ania Malinowska is carefully watching the world. She is attending Carolinum secondary school in Nysa. Wearing black clothes she seems to be interested in dark side of life. But she also helps with fund-raising every year for hospitals and ill children. Sometimes she plays ghost-roles in school theatre.
Delighted by friendly ambience of student city Breslau she wants to study veterynary there.

written by Sylwia


Sylwia

As you can see Sylwia’s glasses are the most striking element of her appearance. What you can’t see is the most colorful clothes she wears. She is on Culture Studies in Warsaw. Having an amazing hobby she writes her master thesis about Pippi Langstrumpf. She loves hitch-hiking. In this way she travelled around Europe. She wants to be a travel guide around Warsaw and make people like this place more than they do it now.

written by Kasia

tramplady@gmail.com

11:09, interjournalists , Who are the Authors
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3